sekstelefon


Czuł, że jest niespokojna, lecz nie wie dział dlaczego. Nie chciał wiedzieć, nie teraz. Chciał ją dotykać. Skradł jej kilka cudownych pocałunków, mimo że opierały mu się oraz usta, oraz dłonie. Czas oraz miejsce przestały się liczyć. Słyszał swój nierówny oddech pomieszany z jej oddechem, słyszał stłumione łkanie. Jego chciwe usta znalazły ciepłe, miękkie piersi. Wtulił się w nie spragniony oraz pieścił. Poruszyła się. Wymówiła jego imię... a może wykrzyczała? To nie ma znaczenia oraz tak nikt ich nie usłyszy. Cały dom spał, byli sami pod tą starą jabłonią. egar czuł szalone pożądanie, jak nikiedy dotąd. Musi ją mieć, całą...! Do końca...? Próbował ją rozebrać. Nie, egar... nie! Zdążyła podnieść się, zanim ją złapał. Cicho zniknęła wśród drzew jak senna zjawa. Rozczarowany siedział pod drzewem. Obok jaśniała jej bielizna. Lśniący w mroku jedwab drwił z niego. Jęknął oraz przytulił twarz do tego małego, lekkiego kawałka materiału. Serce waliło jak młot. Jej zapach... jej przeklęte, urokliwe oczy! Wstał oraz wepchnął miękki jedwab do kieszeni. Poprawił ubranie oraz wyszedł z ogrodu. Łudził się, że ujrzy jaśniejącą postać czekającej dziewczyny. Nikogo nie było. Wszedł do cichego domu. Zatrzymał się obok jej drzwi, ale nie otworzył poszedł do siebie. Wrzucił jej bieliznę do szuflady oraz położył się. Wiedział jednak, że nie zaśnie... Następnego dnia chodził jak pijany.

Top